Dziś jest Piątek, 04 grudnia 2020 r. Obchodzimy imieniny: Barbary, Krystiana, Jana. Wszystkiego najlepszego!

Oficjalna strona internetowa Parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Kopciach

Katecheza

30.09.2018 – Katecheza 368: Grzechy cudze – Nie karać za grzech

Jednym z najbardziej niezrozumiałych grzechów cudzych jest „za grzech nie karać”. Ludzie pytają co to ma do rzeczy? Powstrzymując się od ukarania kogoś przecież okazuję mu miłosierdzie. Jak to możliwe, że wstrzymując karę należną za zło my sami popełniamy grzech?

Takie wątpliwości biorą się stąd, że często nie rozumiemy znaczenia słowa kara. Wydaje się nam, że kara jest jakąś zemstą, czymś co ma tylko sprawić przykrość. Tymczasem każda kara ma wymiar penitencjarny. Co to znaczy? Ktoś kto karze powinien robić to przede wszystkim po to żeby doprowadzić do poprawy, zmiany życia i nawrócenia. Kara, która stosowany byłaby tylko po to, żeby uprzykrzyć komuś życie staje się zemstą i nie ma sensu. Natomiast jeżeli moje ukaranie kogoś doprowadziło do zmiany życia tej osoby to kara przyniosła owoc. A przecież o to chodzi. Nie chcemy się mścić tylko pragniemy czyjegoś nawrócenia.

Czasami w naszym życiu jest tak, że nasze zachęty, prośby, upominania nie przynoszą żadnych rezultatów. Jako przykład tutaj możemy podać rodziców, którzy proszą i zachęcają swoje dzieci, a to nie przynosi żadnych owoców. Św. Monika, matka św. Augustyna, prosiła ze łzami w oczach swojego syna o porzucenie drogi grzechu. On nie chciał jej słuchać. Gdy przybył ze swoją konkubiną pod jej dach ona z płaczem wyrzuciła go z domu. Nie pozwoliła im zamieszkać ze sobą tłumacząc że nie godzi się na grzech. Takie postępowanie św. Moniki może wydawać się okrutne, niemiłosierne. Dla św. Augustyna był to jednak jakiś rodzaj kary, która w ostatecznym rozrachunku pomogła mu się nawrócić. Czasami musimy pozwolić, aby człowiek poniósł konsekwencje swoich czynów. Tak jak miłosierny Ojciec z przypowieści o Synu marnotrawnym pozwolił aby jego dziecko pozostało w nędzy i jadło te same strąki co świnie. On nie jechał w dalekie kraje, nie szukał syna. Pozwolił sięgnąć mu dna i dopiero wtedy syn się nawrócił. Paradoksalnie ten brak reakcji ze strony Ojca był okazaniem mu miłosierdzia. Kiedy ten poniósł konsekwencje zła na własnej skórze wrócił do Ojca. Dlatego karanie za grzech jest uzasadnione i potrzebne. Jeżeli zaniechamy go wówczas nie pozwalamy się człowiekowi nawrócić i w ten sposób popełniamy grzech cudzy.

DRODZY PARAFIANIE!

W związku z wprowadzonymi obostrzeniami sanitarnymi w naszym kościele może jednocześnie znajdować się 23 osoby